sobota, 13 września 2014

Chapter fifteenth.

-Naty.-Podszedł do mnie Beau.Chciał mnie przytulić,ale szybko się odsunęłam.
-Nie Beau,nie chcę z tobą rozmawiać.-Chłopak nawet się nie starał,co mnie jeszcze bardziej zraniło i poszedł do reszty,która nadal była w wodzie.Po chwili ujrzałam zmierzającą w naszym kierunku Olivię.
-Nat,wszystko okay?-Spytała troskliwie.
-Tak,wszystko w porządku.-Starałam się nie pokazywać,jak jest mi smutno,bo prawie się utopiłam przez mojego chłopaka,który potem totalnie mnie olał.

-Idę się. Przejść.-Ubrałam spodenki na suchy już strój,a do tylnej kieszonki włożyłam iPhone'a.
-Pójdę z tobą.-Odezwał się Lukey.
-Nie Luke,wolę iść sama.-Odparłam jego propozycję.Chciałam sobie wszystko przemyśleć.
-To nie jest propozycja,ja stwierdzam fakty.-Zaśmiałam się,gdy usłyszałam mòj cytat z wieczoru,który tak dokładnie pamiętam.
-Okay.-Złapałam go z dłoń i ruszyliśmy przed siebie.
Spojrzałam jeszcze na mojego chłopaka,ale nie wydawało się,żeby przejmował się tym,że idę gdzieś.Z jego bratem.Trzymając go za rękę.
Ugh,co za kretyn!

Doszliśmy do pomostu,gdzie usiedliśmy.
-Luke?-Spojrzałam na chłopaka.Zdawał się intensywnie nad czymś myśleć.-Luke?
-Yy...co?-Przerzucił swój wzrok z wody na mnie.
-Czy Beau coś dzisiaj pił?Kiedy mnie wrzucił do wody,poczułam od niego alkohol.-Na samo przypomnienie przeszedł mnie dreszcz.
-Umm,właściwie tak.Holly kupiła sobie,jemu i Skipowi chyba po trzy drinki.
-Wredna zdzira.-Wymamrotałam pod nosem,w nadziei,że Brooksy tego nie usłyszy.
-Co?-Nie odpowiedziałam mu,bo poczułam wibrację przychodzącej wiadomości.Wyjęłam telefon z kieszeni i odblokowałam ekran.

Od:Gabriella
Cześć Słonko.Impreza dzisiaj u mnie o 20:00
Będzie fajnie jeśli wpadniesz. xx

Czyli to jednak nie był żart i ona mówiła poważnie.
-Luke?-Zwróciłam się do chłopaka,nie odrywając wzroku z telefonu.
-Hmmm?
-Masz ochotę na imprezę?-Spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Na imprezę?Zawsze.
-Cudnie...wracamy?
-Jeśli chcesz.-Odpowiedział,a ja wstałam z pomostu i skierowałam się w stronę wygłupiających się nastolatków.

Wróciłam do domu i skierowałam się prosto do kuchni.Nie jadłam nic od rana i mój żołądek domagał się jedzenia.
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej jogurt naturalny.Przeszłam do salonu i włączyłam telewizję,pochłaniając zawartość kubeczka.
Przełączyłam na  Disney Channel,na którym właśnie leciała Hannah Montana.
O mamoo!Jak ja dawno tego nie oglądałam!
Zawsze byłam fanką tego serialu,po prostu go uwielbiałam.

Śpiewałam piosenkę,która właśnie leciała w telewizorze,kiedy usłyszałam przekręcanie klucza.Spojrzałam na drzwi i ujrzałam Alexa.
Chwila...on jest ranny!
-Boże Alex,co ci się stało?!-Podbiegłam do brata i spojrzałam na jego twarz.Z nosa leciała mu krew,miał rozciętą wargę i łuk brwiowy oraz najprawdopodobniej podbite oko.-Idź do kuchni,ja biegnę po apteczkę!-Mówiłam spanikowana.
Sprintem pobiegłam do łazienki,wyjęłam apteczkę z szafki i pobiegłam do kuchni.
-Matko,jak ty wyglądasz?Czy to ma związek z tym kolesiem?-Podeszłam do niego.
-Nie twój interes!-Warknął.
-Może grzeczniej,co?!Chyba,że wolisz się wykrwawić,mi to obojętne.-Odpyskowałam mu.
-Przepraszam,okay?
Uśmiechnęłam się triumfalnie i zaczęłam opatrywać rany chłopaka.

-Przyłóż to do oka,a może nie będziesz miał śliwy pod oczami.-Podałam mu worek z kostkami lodu.
-Dzięki.-Zabrał ode mnie lód i przyłożył do oka,po czym lekko syknął.
-Boli cię coś jeszcze?-Spytałam,bacznie mu się przyglądając.
-Mam parę siniaków na brzuchu,ale to nic takiego.-Odpowiedział,schodząc z krzesła przy wysepce.
Podeszłam do niego i próbowałam podwinąć koszulkę,ale mi nie pozwolił.
-No pokaż.-Powiedziałam stanowczo,na co chłopak rozluźnił uścisk na moich rękach.Podwinęłam materiał i zamarłam.
-To jest nic takiego?!Masz cały brzuch posiniaczony.
Wyglądało to przerażająco.Siniak na siniaku.
-Ktoś cię skopał?-Spojrzałam zmartwiona.-Powinieneś zadzwonić na policję.Ktoś cię pobił!
-Ale nie zadzwonię i ty też tego nie zrobisz!!-Chwycił mnie za przedramiona i zacisnął na nich swoje dłonie dłonie,przez co syknęłam z bólu.
W tej chwili zaczęłam bać się mojego brata.Zmienił się.Nigdy nie był taki wobec mnie.
Moje zmartwienie zmieniło się w strach,a ja próbowałam się wyszarpać i cofać się do tyłu.Bałam się,że on mi coś zrobi,a na samą myśl o tym łzy zaczęły mi niekontrolowanie spływać po policzkach.Zaczęłam lekko kręcić głową.Chłopak puścił mnie.
Wyraz jego twarzy zmienił się z rozwścieczonej w łagodną,jakby wybudził się z szaleńczego transu.
-Nat,Nati,przepraszam,nie chciałem.-Jeszcze pokręciłam głową i wybiegłam z kuchni.
Zamknęłam drzwi w swoim pokoju i zsunęłam się po nich.Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Lukeya.Po dwóch sygnałach usłyszałam jego głos.
-Siemka Smith.-Był szczęśliwy.Wyczułam po jego głosie.Od jakiegoś czasu chodził przygnębiony.
-Hej Luke.Jednak nie mogę iść na tą imprezę,przepraszam,że psuję ci plany.-Powiedziałam cicho,ledwo powstrzymując się od płaczu.
-Naty,coś się stało?Dlaczego płaczesz?-Zmartwił się.Ughh,nie chcę go w to wplątywać.Nie chcę,żeby się martwił.
-Tak.
-Zaraz będę!-Odpowiedział szybko.
-Nie!Luke.-Nie zdążyłam powiedzieć,bo chłopak już się rozłączył.
POV Luke
Szybko zbiegłem po schodach,ubrałem buty i wybiegłem z domu.Usłyszałem tylko,jak ktoś otwiera drzwi.
-A ty gdzie tak pędzisz?-Zawołał mój bliźniak.
-Do Nati.
-A czy to nie jest przypadkiem dziewczyna naszego brata?Przynajmniej tak myślałem do tej pory.-Zaśmiał się pod nosem.
-Spierdalaj Jai!Nie mam czasu.-Pokazałem mu środkowy palec,co nie było raczej dojrzałe,ale ja nigdy nie mówiłem,że jestem dojrzały i szybkim krokiem ruszyłem do domu Nat.

Zadzwoniłem dzwonkiem,a drzwi otworzył Alex.
-Cześć.-Powiedziałem.-Przyszedłem do Naty.
-Jasne,jest u siebie.-Burknął i poszedł do salonu.Bez zastanowienia wszedłem po schodach na piętro i skierowałem się do pokoju dziewczyny.

Uchyliłem drzwi i zobaczyłem ją.Była smutna.Siedziała na swoim dwuosobowym łóżku,a nogi miała podkulone pod brodę.
-Hej,hej.-Uśmiechnąłem się do niej,chcąc ją rozweselić,ale na marne.-Ej mała,co się stało?
Usiadłem obok niej,a ona spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami.Przepełniał je ból i strach.Chwyciłem jej drobne dłonie,by dodać jej otuchy.
-Mi możesz powiedzieć.
-Dlaczego wszystko musi być tak cholernie trudne?-Przytuliła mnie.-Najpierw pokłóciłam się z Beau,a teraz z Alexem.
-Ej,nie martw się wszystko się ułoży,a Beau to dupek.-Starłem kciukiem pojedynczą łzę,która spłynęła po jej policzku.
-Ale go kocham.-"A ja ciebie!" Miałem ochotę to wykrzyczeć,ale nie miało to najmniejszego sensu.

-Może zostaniesz na noc?-Spytała,kiedy miałem wychodzić.-Alex znowu gdzieś wyszedł.Nie chcę zostać sama.
-Jasne,nie zostawię cię.
-Świetnie,czuj się,jak u siebie.Ja idę wziąć prysznic,to był ciężki dzień.-Lekko się do mnie uśmiechnęła i poszła na piętro.
Włączyłem jakiś program w telewizji i czekałem aż dziewczyna wróci do salonu.

 Przeglądałem Twittera,kiedy poczułem,jak ktoś siada obok mnie na kanapie.
-Co robisz?-Spytała,a ja spojrzałem na nią.Była idealna.Piękna,mądra,zabawna...i nie moja.
-Nic ważnego.-Włożyłem iPhone'a do kieszeni.-Co robimy?
Wzruszyła tylko ramionami.
-Nie wiem,możemy obejrzeć jakiś film,no nie mam pojęcia.-Uśmiechnęła się.
-Widzę,że ci się humor poprawił.
-Dzięki tobie.Mówiłam ci już,że jesteś najlepszym przyjacielem na świecie?
-Hmmm.-Udawałem zastanowienie.-Nie przypominam sobie.
-To teraz ci mówię,dziękuję.
-Za wiele razy mi dziękujesz.
-Zasługujesz na to.-Przytuliła mnie.

POV Natalie
Przetarłam oczy i rozejrzałam się w około.Leżałam na kanapie,a Luke'a nigdzie nie było.
-Masz ochotę na kanapki z serem?-Zawołał z kuchni.
-Jasne.-Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-To super,bo to jedyne danie,które potrafię zrobić bez spalenia czegoś.
-Hahaha.-Zaśmiałam się,po czym poszłam się ogarnąć.

Wróciłam na parter i poszłam do kuchni.
Usiadłam na wysokim krześle przy wysepce i upiłam łyk kakao,które stało przede mną razem z talerzem kanapek.
-Co zamierzasz zrobić z Beau?-Spytał chłopak,siadając obok mnie.
-Nie mam zamiaru się do niego odezwać,niech w końcu się mną zainteresuje.-Odpowiedziałam beznamiętnie i zaczęłam jeść moje kanapki.

 POV Luke
Wróciłem do domu,gdzie zastałem tylko Beau.
-Gdzie się szlajałeś?-Spytał.Od kiedy jest z Nat,nasze relacje się pogorszyły.
-Nie twój interes.-Warknąłem,siadając na kanapie.-Byłem u twojej dziewczyny.-Dodałem,chyba chciałem go tym zdenerwować.-Zadzwoniła do mnie,żebym do niej przyszedł,bo przez ciebie miała zjebany dzień.
-Ach tak,a nasz zawsze pomocny Lukey musiał od razu do niej jechać.Opieprz się od niej,jasne!
-Wiesz co Beau?Jesteś kretynem.Ona cały wieczór płakała,bo się nią nawet nie zainteresowałeś,ani nie przeprosiłeś,a to mnie się czepiasz.Spójrz na siebie!-Powiedziałem i poszedłem do siebie,trzaskając drzwiami.

POV Beau
Luke ma racje.Zachowałem się,jak dupek.Sam nie wiem dlaczego.Muszę przeprosić Natalie.Nasz związek nie może się skończyć przez moją głupotę.
____________________________
 Hej,hej! ♥
Jak się podoba?Mam nadzieję,że nie zepsułam tego rozdziału.Oceńcie to same. ;D
Przyśnił mi się świetny pomysł na zakończenie tego ff i na pewno go wykorzystam (musiałam się tym z Wami podzielić xde) C:
W zakładce Informed możecie zostawiać Wasze nicki,bym mogła Was informować (: A w zakładce Spam możecie zostawiać linki do blogów. :*
Hmm...to chyba wszystko,następny rozdział w sobotę. :3
Do napisania Skarby! ♥♥♥

sobota, 6 września 2014

Wattpad.

Hej Miśki! ♥
Stay in my life if you dare od dzisiaj jest na Wattpad.
http://www.wattpad.com/story/22819614-stay-in-my-life-if-you-dare C:
Oczywiście tutaj też będą pojawiały się  nowe rozdziały. ♥ ;D


Chapter fourteenth.

-Luke.Luke!-Krzyknęłam za chłopakiem,który właśnie trzaskał drzwiami frontowymi.-Lukey!
Pobiegłam za nim i złapałam go za dłoń,próbując odwrócić chłopaka w swoją stronę.
-Ej,spójrz na mnie.-Brooks podniósł wzrok na moją twarz.-Co się stało?
-Nieważne.Chcę się po prostu przejść.
-Pójdę z tobą.
-Nie,dzięki.-Mruknął pod nosem.
-Ja się ciebie nie pytam o zdanie,tylko stwierdzam fakty.-Dźgnęłam go lekko w bok,a on tylko zaśmiał się pod nosem.
POV Olivia
-Możesz mi powiedzieć,o co chodzi?Bo chyba jestem za głupia,żeby ogarnąć tą sytuację.-Spytałam Beau,ale on chyba był tak samo zdezorientowany,jak ja.Właśnie staliśmy w holu na piętrze.
-Sam nie wiem.Spytałem Nati,czy zostanie moją dziewczyną i nagle wpadł Luke,a zaraz potem oboje zniknęli i pojawiłaś się ty.
-Zaraz,co?!-Trawiłam informacje.-Jesteś z Naty?
Chłopak kiwnął tylko głową.
-Aaaaa!Nie wierzę!Aaaa!Jak super!Nawet nie wiesz,jak Nati jest w tobie zakochana!-Rzuciłam się na chłopaka,by go przytulić.Kibicowałam im i bardzo się cieszę,że w końcu są razem.
-Tak,ja też się cieszę.-Odpowiedział i trochę się ode mnie odsunął.-Wracamy do reszty?
Kiwnęłam głową na tak i zbiegłam po schodach,siadając na kanapie obok Jai'a.
POV Natalie
-Plaża?Serio,przyszliśmy na plażę?-Spojrzałam na Lukey'a.
-Tak,serio.No chodź.-Złapał mnie za dłoń i pociągnął w stronę brzegu.
POV Luke
Położyłem się na piasku,a Nat usiadła obok.Spojrzałem na nią.Mimo,że nie widziałem jej zbytnio i tak była piękna.
Ohh,nie mogę o niej myśleć!
-Czy ty i Beau...wiesz jesteście razem?-To pytanie gnębiło mnie przez całą drogę tutaj.Musiałem je w końcu zadać,a ten moment był chyba najlepszy.
-Tak.-Odpowiedziała niepewnie,jakby bała się mojej reakcji.
Nie mogę pokazywać,że czuję do niej coś więcej.
Przeanalizowałem całą sytuację.Jestem zakochany w mojej najlepszej przyjaciółce,która nic do mnie nie czuje i jest z moim starszym bratem.Po prostu świetnie!
Czujecie ten sarkazm?
-Przeszkadza ci to,że jestem z twoim bratem?-Spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
-Nie,no coś ty.Cieszę,się z twojego szczęścia.-Odpowiedziałem,najbardziej przyjaznym tonem,na jaki było mnie stać w tej chwili.Usiadłem bliżej dziewczyny i objąłem ją ramieniem,na co ona oparła głowę o moje ramie.Wiem,że nie powinienem,ale to było silniejsze ode mnie.
-Dziękuję.Za wszystko,co kiedykolwiek dla mnie zrobiłeś.
*** -Naty,pośpiesz się,jeżeli chcesz,żebym cię podwiózł.-Usłyszałam znudzony głos mojego kochanego braciszka.Humor mi dopisywał,nigdy nie było lepiej.Mam przyjaciół,chłopaka,którego bardzo kocham i na dodatek dziś jest zakończenie roku.
Jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze,by sprawdzić,czy dobrze wyglądam.
Szybko założyłam Wyjątkowo czarne szpilki i zbiegłam po schodach.Tak,dobrze czytacie,zbiegłam.Nie miałam problemu z chodzeniem na butach z wysokim obcasem,po prostu niezbyt je lubiłam.
-No w końcu.-Powiedział Alex,a ja wystawiłam mu język.
-Jesteś dziecinna.-Odpowiedział i zrobił to samo.
-I kto to mówi?-Prychnęłam i z gracją wyszłam z domu.

-Nat,kochanie!Ślicznie wyglądasz!-O Boże!Nadciąga Gabriella i jej świta.
Czym ja sobie na to zasłużyłam?!
-Jak ci się układa z Beau?Jesteście razem prawda?-Udawała słodziutką i głupiutką blondyneczkę.
 -Gabriella,nie męcz się,nie umówię cię z żadnym z Jano.-Próbowałam ją wyminąć i skończyć te gierki,ale nie dane mi było.
-No co ty głuptasku.Ja nic od ciebie nie chcę.-Szturchnęła mnie lekko w ramię i posłała mi najbardziej przesłodzony uśmiech.-Chcę cię tylko zaprosić na moją imprezę z okazji końca roku.
-Okaaay.-Powiedziałam niepewnie,trochę się odsuwając i lekko kiwając głową.
-Będzie świetnie jeśli wpadniesz.Jeśli chcesz,zabierz Beau,czy kogoś tam.Szczegóły prześlę ci SMS-em.-Zarzuciła włosami do tyłu i odeszła razem z resztą dziewczyn,a ja stałam,jak słup soli.
Czy ona naprawdę zaprosiła mnie na swoją imprezę,czy to jakiś kiepski żart.

Siedziałam na sali gimnastycznej słuchając nudnego przemówienia dyrki,kiedy usłyszałam? wibracje w torebce.Wyciągnęłam telefon i sprawdziłam wiadomość tak,by nikt nie widział.
Od:Beau ♥
 Hej Słońce czekam przed Twoją szkołą. 
Uśmiechnęłam się na sam widok wiadomości.Z Beau jest cudownie.Jeszcze nigdy nie czułam się tak wspaniale.Jest idealnie.

-Hej.-Powiedziałam i pocałowałam chłopaka na przywitanie.
-Hej piękna.Idziemy?-Kiwnęłam głową na tak,Beau splótł nasze palce i ruszyliśmy w kierunku moje domu.
-Zostajemy u mnie?-Spytałam,spoglądając na chłopaka.Właśnie otwierałam drzwi frontowe.
-Nie,idziemy na plażę.Idź się przebierz,a potem pójdziemy do mnie.-Odpowiedział,a ja poszłam do mojego pokoju się ogarnąć.

 Ubrałam mój ulubiony strój,a na niego ubrałam koszulkę i szorty.
Weszliśmy na plażę,z daleka dostrzegłam Olivię w wodzie,a obok niej chłopaków.Już się ucieszyłam,że nie ma Holly,kiedy zobaczyłam ją idącą w stronę naszej paczki.
Nie cierpiałam jej.Na samym początku byłam dla niej miła i chciałam się z nią zaprzyjaźnić,jak z całą resztą,ale ona jest totalną idiotką.Przy Olivii zachowuje się normalnie,ale gdy tylko zostajemy same (co staram się ograniczyć do minimum) staje się wredną zdzirą,która mnie nienawidzi.

Szukałam wzrokiem Luke'a,który jak się potem okazało machał mi.Mimowolnie się uśmiechnęłam,pomachałam mu i poszłam w stronę miejsca,gdzie rozłożyli koc.

Wyjęłam mój kocyk w panterkę i położyłam na nim torbę.Zdjęłam ubrania,zostając w samym stroju.
Posmarowałam się olejkiem i wygodnie ułożyłam się na kocu.Beau chyba od razu wskoczył do wody,sama nie wiem.

Opalałam się,gdy nagle coś,a raczej ktoś zasłonił mi słońce.Po kilku sekundach poczułam zimne kropelki na sobie.Otworzyłam oczy i podparłam się na łokciach,by sprawdzić,kto przerywa mój czas na opalanie.
Beau.
-Chodź do wody.-Powiedział,spoglądając na mnie.Poczułam jakby woń alkoholu.
Czy mój chłopak coś pił?!
-Wolę się trochę poopalać.-Nie lubię wody,boje się jej i nie umiem pływać.
-Ohh,no przestań.Nie będziesz chyba przez cały dzień się opalać.No chodź.-Zbliżył się trochę do mnie.
-Nie,Beau.Nie wchodzę do wody.
-To sam cię tam zaniosę.-Podniósł mnie i zaczął kierować się w stronę brzegu.
Próbowałam mu się wyrwać,ale był silniejszy.
-Nie Beau,proszę!-Prawie krzyknęłam,ale on nie zareagował.
Weszliśmy do wody,a Brooks schodził coraz głębiej.
Kiedy woda dotknęła mojego ciała,wzdrygnęłam się i dostałam gęsiej skórki.Nagle chłopak mnie podrzucił i wpadłam do głębokiej wody.
POV Luke
Odwróciłem się i zobaczyłem,jak Naty ląduje w wodzie,bo mój "mądry" starszy brat podrzucił ją.
-Debilu,ona nie umie pływać!-Krzyknąłem w stronę chłopaka i rzuciłem się w stronę Natalie.

Chwyciłem ją w pasie i podpłynąłem do brzegu.Pomogłem jej dojść do koca,by mogła usiąść.
Jakim mój brat jest idiotą.Nie mam pojęcia dlaczego Nat z nim jest.
-Wszystko w porządku?-Spytałem,na co dziewczyna tylko pokiwała głową na tak.Okryłem ją ręcznikiem,bo zauważyłem,że się trzęsie.Zupełnie,jak tamtego wieczoru,kiedy ją poznałem.
 _______________________________________
Hej Słoneczka! Jak się podoba? :)
Staram się poprawić wszystkie niedoskonałości w moim pisaniu,ale to mi chyba nie wychodzi. :C
Jak widać zmieniłam szablon,co o nim sądzicie?Może być,czy go zmienić?
Po prawej stronie jest ankieta.Jeśli jeszcze nie zagłosowaliście,to bardzo proszę o zrobienie tego.:)
Bardzo dziękuję za 33 głosy na KOCHAM i 4 na FAJNEE,a co do 2 pozostałych...również dziękuję za wyrażenie swojej opinii,będę starała się by już nie trzeba było głosować na DNOO. ;D
Proszę jeszcze,by każdy kto to przeczytał skomentował posta,bo pod rozdziałem 12. było 10 Waszych komentarzy,a pod 13. tylko cztery :(
Skomentujcie,pozytywną opinią lub negatywną.Chcę po prostu wiedzieć,co robię dobrze,a co muszę jeszcze zmienić. C:
Bardzo dziękuję za pięciu obserwatorów,8190 wyświetleń i 153 komentarze.Jesteście cudowne! (nwm czy jakiś chłopak to czyta xde) Mam nadzieję,że te liczby cały czas będą wzrastać.
Ohh,ale się rozpisałam. c:
Jeszcze raz dziękuję za wszystko i do napisania!!

środa, 3 września 2014

Liebster Award. ;D

Jeeej!Bardzo dziękuję za nominację StayStrong z bloga http://depressed-lukebrooks-fanfiction.blogspot.com/ .Nie wierzę,że komuś podoba się to co tu publikuję.Jesteście cudowni! ♥

Nominacja do Liebster Award otrzymywana jest od innego bloggera,w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę"Jest przeznaczana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,więc daje możliwości ich rozpowszechnienia.Po otrzymaniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań,otrzymanych od osoby,która cię nominowała.Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.Nie wolno nominować bloga,który cię nominował.

PYTANIA:

1.Co cię zainspirowało do napisania tego bloga?
Już wcześniej pisałam fan fiction,a że ostatnio zwariowałam na puncie Janoskians,w końcu zdecydowałam się na napisanie ff właśnie o nich. :)

2.Jakiego wokalisty/zespołu słuchasz najczęściej?
Hmmm,najczęściej słucham 1D i piosenek Janoskians. ;*

3.Jakiego rodzaju filmy najczęściej oglądasz?
Komedie. ;D

4.Co robisz w wolnym czasie?
Biegam,czytam,piszę,słucham muzyki. ^^

5.Twoje ulubione fan fiction to?
Destroyed. 

 6.Jaką książkę przeczytałaś ostatnio?
Ostatnią książką jaką przeczytałam były Smocze Kości Margaret Weis i Tracy Hickman,którą gorąco polecam. :)

7.Jak nazywa się twoja ulubiona piosenka?
This freakin' song oczywiście. :D

8.Czy przyszłość wiążesz nadal z pisaniem?
Myślałam nad tą opcją,ale mam jeszcze dużo czasu. ♥

9.Na jakich portalach społecznościowych posiadasz konta?
Facebook,Instagram,Twitter,Ask.fm,Snapchat,Askme.pro i to chyba tyle. :*

 10.Masz rodzeństwo?
Tak,mam młodszego brata. ^.^

 11.Jak byś opisała siebie w dwóch słowach? 
Hmmm,trudne zadanie.Zawsze trudno jest opisać siebie,ale spróbuję. ;)
Zabawna i szalona. No nwm.

NOMINUJĘ:

Destroyed. 
 Find me. 
Janoskians. ;) 
 Love survives all. ♥
Stole my heart.
Peril life.
Rewanż.
Jesteśmy tymi,przed którymi ostrzegali nas rodzice.
Useless.
Uncanny.
Keep calm and love The Vamps.

PYTANIA DO WAS:

1.Do której klasy uczęszczasz?
2.Jakie jest Twoje drugie imię?
3.Jakie są Twoje zainteresowania?
4.Czy swoją przyszłość wiążesz z pisaniem?
5.Co cię zainspirowało do napisania tego bloga?
6.Jak się nazywa Twoja ulubiona piosenka?
7.Jaki jest Twój ulubiony serial?
8.Co sprawia,że poprawia Ci się humor?
9.Jaka jest Twoja ulubiona książka?
10.Masz rodzeństwo?
11.Lubisz sport?


niedziela, 31 sierpnia 2014

Chapter thirteenth.

-Uspokój się.-Odpowiedział łagodnie.
-Jak mam się uspokoić,skoro wpakowałeś się w jakieś gówno?!-Usiadłam zrezygnowana na wysepce.Chciało mi się płakać.Jak Alex mógł być tak nieodpowiedzialny?-Powiedz mi,o co chodzi?
-Nie mieszaj się w to.To moje sprawy,sam je załatwię.-Odpowiedział ostro,nalewając soku do szklanki.
-Żartujesz sobie?-Spytałam kpiącym głosem.
-Nati,obiecuję ci,że wszystko naprawię,tylko się w to nie mieszaj.-Zmienił ton na łagodniejszy.Podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich ramionach,patrząc mi w oczy.-Jasne?
Lekko pokiwałam głową.Tak naprawdę nie miałam zamiaru odpuścić.Nie mogę stać z założonymi rękami,kiedy on ma problemy.I sądzę,że to nie jest byle błahostka.
Poczułam,jak coś po mnie łazi,a zaraz potem usłyszałam piszczenie.Otworzyłam oczy i podniosłam głowę.
-Shisha.-Akurat udało mi się zdrzemnąć,a ona musiała tu przyjść i mnie obudzić.Świetnie!
W odpowiedzi usłyszałam jeszcze głośniejsze skomlenie. Powoli odkryłam się kołdrą i podreptałam do łazienki.Spojrzałam w lustro.
-O mój Boże!Wyglądam,jak potwór.Normalnie mogłabym dzieci straszyć.-Powiedziałam sama do siebie.Naprawdę nie wyglądałam dobrze.Miałam worki pod oczami,przekrwione białka,włosy sterczące na wszystkie strony i do tego bolały mnie wszystkie mięśnie.W nocy w ogóle nie mogłam zasnąć,cały czas myślałam o Alexie.Boję się o niego,a świadomość,że nie wiem,o co chodzi dobija mnie jeszcze bardziej.
Wzięłam szybki prysznic,doprowadziłam się do stanu "człowiek" i ubrałam się w czyste ciuchy.Z pokoju zabrałam telefon i smycz psiaka,po czym zbiegłyśmy po schodach na dół.
-Alex,wychodzę z psem!-Krzyknęłam za sobą,nie zważając czy chłopak w ogóle jest w domu.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu.Była 13.43.
-O matko!-Wymsknęło mi się na głos.Automatycznie zasłoniłam usta dłonią.Ludzie patrzyli na mnie dziwnie,ale nie przejmowałam się tym w tej chwili.Chyba jednak spałam dłużej niż chwilkę.

-Nati?Nati!-Usłyszałam za sobą i gwałtownie się zatrzymałam.Po chwili zobaczyłam uśmiechniętą twarz Lukey'a.
-Hej!-Powiedziałam i przytuliłam go na przywitanie.
-Siemka Smith.-Odpowiedział i spojrzał na szczeniaczka,który siedział i merdał ogonkiem.
-Ale ty masz słodziutkiego pieska,jak się wabi?-Przykucnął obok Shishy i zaczął ją głaskać.
-Shisha.-Oznajmiłam,patrząc na nich.Wyglądali tak słodziutko.O jejku!
-Hahaha!Ty tak na serio?
-Nie,na żarty.-Powiedziałam z sarkazmem.-Jasne,że na serio.
-Świetne imię,nie wpadłbym na nie.Umm...Byłaś wczoraj z Beau?-Spytał,wstając.Jego głos wydawał się smutny.
-Tak,poszliśmy na spacer.Dlaczego pytasz?-Chciałam dowiedzieć się,dlaczego go to ciekawi.
POV Luke
-Chwalił się.-Starałem się,by mój głos brzmiał naturalnie i tak,jakby mnie to nie obchodziło.
-Haha,Zazdrosny jesteś?-Powiedziałam żartobliwie.
-Zazdrosny?-Przyjrzałem jej się uważnie."Taaak!"-Krzyczał jakiś głos w myślach.-No co ty,jesteś moją przyjaciółką.
"Ale chciałbym,żebyś była kimś więcej."-Znowu w mojej głowie rozbrzmiewał ten przeklęty głos.
Nigdy nie myślałem o Natalie,jako mojej dziewczynie.Wydawało mi się to niedorzeczne.Zawsze była tylko moją przyjaciółką,ale kiedy wczoraj usłyszałem,że Beau zabrał ją na spacer byłem zazdrosny.
Kiedy leżałem na łóżku i myślałem o tym wszystkim,uświadomiłem sobie,że chyba podoba mi się moja najlepsza przyjaciółka.
-Idziemy do ciebie,czy do mnie?-Spytała swoim melodyjnym głosem.Szczerze...chciałem jak najbardziej izolować Naty od Beau.Nie chciałem dopuścić do siebie myśli,że coś może między nimi być.Na szczęście Beau miało dzisiaj nie być w domu,więc swobodnie mogliśmy iść do mnie.Pewnie cała reszta już tam jest.
-Możemy iść do mnie.-Odpowiedziałem,na co dziewczyna rozpromieniała.
-Świetnie,tylko odprowadzę psa.

POV Natalie
 -Dlaczego nigdy nie wspominałeś,że fotografujesz?-Spytałam.Byliśmy już prawie przed domem Brooksy'ego.
-Bo nigdy nie pytałaś.-Uśmiechnął się.
-Debil.-Dźgnęłam go lekko w bok,śmiejąc się przy tym.


POV Luke
Weszliśmy do mojego domu,gdzie zastaliśmy całą naszą paczkę.Tak całą,razem z Beau!
Co on tu robi?!Miało go nie być!
Nie chcę,by Nati się z nim spotkała.Wiem,że tych dwoje coś do siebie ciągnie...a ja tego nie chcę.
-Hej wszystkim!-Powiedziała moja towarzyszka z uśmiechem na twarzy.Spojrzała ukradkiem na Beau i jeszcze bardziej się uśmiechnęła,a ja poczułem ukłucie w sercu.Miliony malutkich szkiełek wbijały mi się w serce,jedna po drugim i każde ze zdwojoną siłą.
POV Natalie
Nie wiedziałam jak mam się zachować w towarzystwie Beau.Wiedziałam,że on coś do mnie czuje,a ja czułam coś do niego.Bałam się tylko,że zrobi to,co David.Od tamtego czasu bałam się zaufać jakiemukolwiek chłopakowi,nie licząc Luke'a,który był moim przyjacielem.Bałam się,że jeśli się do kogoś przywiąże,będę cierpieć,jak w LA.Chciałam przełamać mój strach i wreszcie nie być samotna,a Beau wydawał mi się idealną do tego osobą.

Wszyscy byli pochłonięci graniem w Fifę na Xboxie,a ja siedziałam i wpatrywałam się w ekran telewizora.
-Chodź,pokażę ci coś.-Aż się wzdrygnęłam,kiedy usłyszałam za sobą szept.Odwróciłam się i ujrzałam Beau.-Idziesz?
-Jasne.-Bezszelestnie wyszłam z salonu za chłopakiem.Chyba nikt nie zauważył naszego zniknięcia.

Weszliśmy na piętro,a potem na dach.
-Jaki piękny widok.-Szepnęłam,a Beau przytulił mnie od tyłu.Normalnie odepchnęłabym chłopaka,który się do mnie klei,ale Beau był inny.Polubiłam go i jestem pewna,że czuję do niego coś więcej.
-Jesteś pierwszą dziewczyną,którą tu przyprowadziłem.
-Każdej tak mówisz?-Powiedziałam żartem i zaśmiałam się pod nosem.
-Ja tu ci poważnie mówię,a ty się ze mnie śmiejesz.-Powiedział "obrażonym" głosem.
-Przepraszam.-Odwróciłam się i spojrzałam w oczy chłopaka.Mimo,że jedyne światło padało z latarni na ulicy,bo niebo było zachmurzone,widziałam w jego zielonych oczach małe iskierki,które tańczyły romantyczny taniec. Zatopiłam się w nich,a po chwili poczułam jego usta na moich.Zarzuciłam mu ręce na szyję,a jego dłonie spoczęły na moich biodrach.Przesunął językiem po mojej wardze,prosząc o dostęp do mojego języka.Lekko rozchyliłam wargi,pozwalając sobie na większą przyjemność.

Odsunęliśmy się od siebie,by zaczerpnąć powietrza.Stykaliśmy się czołami i patrzeliśmy sobie w oczy,regulując oddech.
Teraz wiem,że podjęłam dobrą decyzję.

 Siedzieliśmy na dachu.Głowę miałam opartą o ramię Beau,a chłopak obejmował mnie ramieniem.Nie odzywaliśmy się,ale to nie była krępująca cisza,wręcz przeciwnie.
-Nati,wiem,że nie znamy się długo,ale bardzo cię polubiłem.-Uciął.-Czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?
Spojrzałam na niego.
-Jasne.-Ujęłam jego twarz w dłoniach i delikatnie pocałowałam,w tym samym czasie usłyszałam głos Luke'a.
-Nati,jesteście tam?-A potem zobaczyłam go obok nas,a zaraz potem przyszła Olivia.
 Luke spojrzał na ręce Beau,które spoczywały na moich plecach.Odwrócił się i bez słowa wyszedł.
Może mi się tylko wydawało,ale Luke był jakby zły.
Zerwałam się z miejsca i pobiegłam za moim przyjacielem.
_____________________________
Przepraszam!!Wróciłam do domu we wtorek,sądziłam,że napiszę coś i dodam,ale się przeliczyłam,bo nie mogłam nic wymyślić.
Wena ze mnie wyparowała.
W środę pojechałam do mojego kuzyna,u którego byłam do piątku.
Wczoraj poszłam do kina z moją przyjaciółką i w gruncie rzeczy dopiero dziś znalazłam trochę czasu na napisanie czegokolwiek.
Wiem,że tłumaczą się winni,a ja właśnie czuję się winna.Zakładając bloga postawiłam sobie cel,by zawsze pisać na czas.Ale jak widać nie wychodzi mi to zbytnio,co postaram się zmienić. :)
Od jutra zaczyna się szkoła,a ja będąc w 3 klasie gimnazjum nie będę miała kompletnie na nic czasu.Moje lekcje trwają od 07.55 (raz od 6.55) do 16.00 codziennie.Oprócz tego muszę chodzić na dodatkowe lekcje przygotowujące do egzaminów i do Kościoła,ponieważ będę miała Bierzmowanie.Trzy razy w tygodniu mam treningi,więc rozdział znów będzie się pojawiać raz w tygodniu,w soboty,chyba że będę miała luźniejszy tydzień (w co szczerze wątpię :C )
 Przemyślałam wszystkie za i przeciw w związku z nowym ff i muszę Was zawieść.Nowe ff zacznę pisać dopiero po egzaminach,bo za dużo bym miała na głowie.Wymyśliłam kilka historii i muszę się jeszcze zastanowić,bo nie wiem jaki pomysł będzie najlepszy. ;D
Jak Wam minęły wakacje?Do której klasy idziecie od jutra? :*
To chyba wszystko,dziękuje,że ze mną jesteście i mnie nie opuściliście,dziękuje za wszystkie wyświetlenia i komentarze. ♥♥♥

piątek, 8 sierpnia 2014

Chapter twelfth.

Od wyjazdu rodziców minął równy tydzień.Alex przez ten cały czas zachowywał się,jak potulny piesek,ale ja i tak wiem,że on coś ukrywa.Prędzej,czy później dowiem się,o co chodzi.Od czwartku prowadzę mini śledztwo w tej sprawie,ale nie natrafiłam jeszcze na nic sensownego.

Szkicowałam właśnie Zayna Malika z One Direction,kiedy usłyszałam dzwięk przychodzącej wiadomości.Odblokowałam telefon i włączyłam aplikację 'Messaging'.

Od:Beau
Hej,masz może ochotę na spacer? Xx

Do:Beau
Z tobą zawsze. (:

Od:Beau
Będę po ciebie za pół godziny. ♥

OMFG!Beau chce iść ze mną na spacer!Mam tylko pół godziny,w co ja się ubiorę?!

Szybko weszłam do garderoby.Chwilę zajęło mi wybranie idealnych ciuchów,ale w końcu mi się to udało.Postawiłam na Jeansy,szarą bluzkę z napisami i szare Conversy.
Postanowiłam za bardzo się nie stroić,bo nie chciałam,by Najstarszy z Brooksów coś sobie pomyślał.
Zrobiłam jeszcze lekki makijaż,a włosy spięłam w kłosa.
Zabrałam Jeszcze mój telefon i klucze od domu,po czym zbiegłam po schodach do salonu.Tak bardzo się cieszę,że Beau zaprosił mnie na spacer.Od samego początku mi się spodobał.Jest taki zabawny,przystojny,miły.Jest idealny.
Ledwo usiadłam na moim ulubionym fotelu,a już usłyszałam dzwonek.Wstałam i szczęśliwa podreptałam do drzwi.
-Hej Be...-Nie dokończyłam zdania,bo w drzwiach stał nie Beau,tylko jakiś facet.Miał kolczyk w brwi i masę tatuaży.
-Jest Alex?!-Spytał.Nie wyglądał na miłą osobę.
-Nie,nie ma.Przekazać coś?-Odpowiedziałam miłym tonem.Szczerze,przestraszyłam się go.Wolałam mu nie podskakiwać.
-Powiedz mu,że ma tydzień.Będzie wiedział,o co chodzi.-Powiedział,co miał powiedzieć i odszedł,a ja stałam tam z otwartą buzią.Miałam nadzieję,że się przesłyszałam.Teraz już wiem,że coś jest na rzeczy.
Alex,w co ty się wpakowałeś?!
Wyjęłam telefon z kieszeni i wystukałam numer Alexa.Nie odbierał.Spróbowałam jeszcze z dziesięć razy,ale nie mogłam się do niego dodzwonić.Zrezygnowana włożyłam iPhone'a spowrotem do kieszeni.
-Hej Naty.-Usłyszałam głos Brooksa,który wyrwał mnie z zamyśleń.
-Hej Beau.-Przywitałam się z nim przytuleniem i dokleiłam sztuczny uśmiech do twarzy.Naprawdę nie było mi teraz do śmiechu.
-Coś się stało?-Spytał z troską w głosie.
-Wszystko jest w jak najlepszym porządku.-Zwnów się uśmiechnęłam.-Idziemy?
-Jasne.

Chodziliśmy po parku już pół godziny.Przez cały czas z czegoś się śmialiśmy.Świetnie spędzało mi się z nim czas.Z każdą chwilą lubiłam go coraz bardziej.
-Chodź,kupimy sobie lody.-Powiedział,kiedy przestaliśmy się śmiać.
-Okay.-Posłałam mu promienny uśmiech,tym razem szczery.Zapomniałam o tym całym wydarzeniu z Alexem.Później z nim porozmawiam.

-Jaki chcesz smak?-Zapytał,kiedy w końcu była nasza kolej.Nie macie pojęcia,ile osób było przed nami.
-Smerfowy.-Odpowiedziałam,najnormalniej,jak tylko potrafiłam.
-Hahaha,okay...Dwa smerfowe poproszę.

-Jesteś okrutna.-Spojrzałam na niego,jak na idiotę.O co mu chodziło?-Jesz lody zrobione z biednych smerfów.Co one ci zrobiły?-Próbował powiedzieć to z powagą,ale nie udawało mu się to.
-Hahaha,ty nie jesteś lepszy.Masz takie same,hahaha.-Wypowiedziałam przez śmiech.Mówiłam już,że Beau jest mega zabawny?
-O,chodźmy na plac zabaw!Proszę.-Zrobiłam oczy,jak Kot ze Shreka.
-Okay,chodźmy.-Chwycił mnie za dłoń i pociągnął w stronę wyznaczonego miejsca.

-Dlaczego tu przyszliśmy?-Spytał z ciekawością.
-Uwielbiam ten plac zabaw.Tutaj zawsze mam największą wenę.
-Wenę?
-Tak.Rysuję i fotografuję.-Powiedziałam z nutą niepewności.Sama nie wiem,dlaczego.
-Ale zbieg okoliczności.Jai rysuje,a Luke uwielbia robić zdjęcia.
-O Jai'u wiem,bo chodzi ze mną na zajęcia plastyczne,ale Luke nigdy nie wspominał,że też fotografuje.
-Hmm,dziwne...Opowiedz mi coś o sobie.-Powiedział nagle,po czym usiedliśmy na chuśtawkach.
-A co chcesz wiedzieć?-Spytałam z uśmiechem na ustach.
-Wszystko.-Wyszczerzył się,ukrazując szereg śnieżnobiałych ząbków.
-Okay.Więc jestem Natalie Rose Julie Smith.We wrześniu skończę siedemnaście lat...
-Myślałem,że jesteś starsza.-Zamyślił się.-Kontynuuj.
-Pochodzę z LA.Rok temu przeprowadziłam się tu,do mojego brata.Uwielbiam rysować i fotografować.Luke jest moim najlepszym przyjacielem.Lubię One Direction,a moją ulubioną piosenką jest Stay-Sama Smitha.To chyba wszystko.Moje życie jest nudne,a przynajmniej było,dopóki was nie poznałam.

-Zróbmy turniej,kto dalej skoczy.Często się w to bawiłam z moim bratem.-Zaproponowałam.
-Haha,jeśli chcesz.Trzy,cztery,start!
Zaczęłam się mocno bujać,Beau zrobił to samo.
-Hahaha!Na hop skaczemy razem,okay?
-Haha,okay.
-Hop!-Krzyknęłam i po chwili leżałam już na ziemi.-Hahahahaha!
Nie wiem jakim cudem,ale Beau spadł na mnie.W tej chwili patrzeliśmy sobie w oczy.Miał takie piękne tęczówki.Cudna zieleń.Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej,tak że dzieliło nas zaledwie kilkadziesiąt milimetrów.
-Marzyłem o tym,o nas.-Szepnął mi do ucha i złączył nasze usta w delikatnym pocałunku,który potem przemienił się w bardziej namiętny.

Chłopak wstał ze mnie i podał mi dłoń którą chwyciłam.Poczułam wibracje w keszeni,a potem pierwsze dzwięki mojego dzwonka.Spojrzałam na Beau przepraszającym wzrokiem,a potem na wyświetlacz.Alex.
-Człowieku,gdzie ty się podziewałeś?!Czemu nie odbierałeś telefonu?!-Powiedziałam podniesionym tonem.
-Nieważne...Gdzie ty jesteś?
-Zaraz będę w domu,musimy pogadać.-Rozłączyłam się.
-Beau bardzo cię przepraszam,ale muszę wracać do domu.
-Jasne,nie ma sprawy.-Powiedział mniej entuzjastycznie.
-Do zobaczenia.-Podeszłam do chłopaka i pocałowałam go na pożegnanie w policzek.

-Już jestem!-Krzyknęłam,a mój głos rozszedł się po całym domu.
-Jestem w kuchni.-Odpowiedział smętnie mój brat.
-Dlaczego do domu przyszedł jakiś facet,mówiąc,że masz jeszcze tydzień i że będziesz wiedział,o co chodzi?!-Naskoczyłam na chłopaka,gdy tylko przekroczyłam próg kuchni.-Może ty wiesz,ale ja nie.Wytłumaczysz mi,w co ty się do cholery wpakowałeś?!
_______________________________
Hi! ♥
Jak się podoba?Czekam na Wasze opinie. (:
Chciałabyś być informowana na Twitterze,zostaw swój nick w komentarzu.
Napiszę to jeszcze raz,bo nie wiem jakie jest Wasze zdanie na ten temat:
Mam pomysł na nowe ff,tym razem o Jai'u,ale nie wiem,czy zacząć go teraz pisać,czy dopiero kiedy skończę Love survives all (Ff o 1D,Zaynie Maliku) ?
Chciałabym poznać Wasze zdanie co do tego,więc proszę,napiszcie o tym w komentarzu. ;3
Przepraszam,że rozdział pojawia się dopiero dzisiaj,ale miałam problemy z internetem,następny jutro. :D Jeżeli znacie jakieś fajne ff o Jano,podajcie mi linka,bo chciałabym jakieś przeczytać. :)
Umm,to chyba wszystko. ;p
Do napisania! ♥ ♥

piątek, 1 sierpnia 2014

Chapter eleventh.

Obudziłam się na wielkim łóżku Olivii.Dziewczyn już nie było.Powoli zwlokłam się z łóżka w poszukiwaniu mojego telefonu.Znalazłam go w mojej torbie.Odblokowałam ekran i napisałam SMS-a do Alexa.Wiem,że późno go zawiadamiam,ale przez to wszystko,całkiem wypadło mi to z głowy.
Kiedy się już ogarnęłam i przebrałam w czyste ciuchy zeszłam na dół,mając nadzieję,że właśnie tam będzie Olivia.Na Holly mi nie zależało.Byłam dla niej miła,ale po tym,co wczoraj odwaliła,nie mam zamiaru stawać się jej najlepszą przyjaciółką.
-Hej Nati.-Przywitał mnie melodyjny głos Butler.
-Hej.-Posłałam jej szczery uśmiech.-A gdzie Holly?
-Musiała już iść.-Odpowiedziała i podeszła do lodówki.-Co chcesz na śniadanie?
-Zdaję się na ciebie.-Nie byłam głodna.Od jakiegoś czasu w ogóle Nie mam apetytu,to może przez te wszystkie wydarzenia.
-A psik.-Dziewczyna podała mi pudełko chusteczek.-Dziękuję.
-Może jednak weźmiesz te lekarstwa?-Spytała zmartwiona.
-Nie,nie trzeba,wrócę do domu i wygrzeję się pod kocem.
-Jesteś pewna?-Powiedziała z nutą...niedowierzania?.
-Jak nigdy.-Uśmiechnęłam się do niej.

POV Olivia
Napisałam do Jai'a,żeby zabrał gdzieś Beau.Chciałam,żeby Nati na spokojnie porozmawiała z Lukiem i żeby wszystko sobie wyjaśili.Nie mogę patrzeć,jak moi przyjaciele są obrażeni i nie rozmawiają ze sobą.
-Smith,zbieraj tą swoją zgrabną dupę.Wychodzimy.-Powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Co?Gdzie?-Dziewczyna niechętnie wstała z kanapy.-Muszę przecież wracać do domu.
-Zobaczysz.Odwiedzimy tylko jedno miejsce i wrócisz do domu.-Pociągnęłam ją za rękę w stronę drzwi.
-Czekaj...Muszę wziąć moje rzeczy.-Sprintem podbiegła do mojego pokoju i po kilkunastu sekundach wrócił z torbą na ramieniu.
-Teraz możemy iść.-Uśmiechnęła się do mnie.Bardzo ją polubiłam.Była taką pogodną i zabawną osobą.Jest bardzo podobna do mnie.Myślę,że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami.

POV Natalie
-O nie,nie,nie,nie!-Powiedziałam,a właściwie krzyknęłam.-Nie wejdę do tego domu.
Jak można się domyślić,stałyśmy pod posesją Brooksów.
-Dlaczego nie?Musicie sobie wszystko wyjaśnić.
-A co jeśli mi nie uwierzy i się nie pogodzimy?-Spytałam smutna na samą myśl o tym.
-Wtedy dostanie w łeb ode mnie.-Uśmiechnęła się,dodając mi otuchy.-Naty,do odważnych świat należy.-Powiedziała,po czym popchnęła mnie pod drzwi i nacisnęła dzwonek.
-Liv,ja nie dam rady.-Odwróciłam się,ale dziewczyny już tam nie było.
A niech cię!
OBróciłam się spowrotem,bo usłyszałam dzwięk otwierania drzwi.
-Hej Luke.-Powiedziałam niepewnym tonem.-Możemy pogadać?
-Okay.Wejdź.-Odpowiedział przygaszony.Było mi go tak bardzo żal,to wszystko moja wina.

-Chciałaś porozmawiać.-Luke wyrwał mnie z "transu".Zastanawiałam się,jak dobrze obrać w słowa to,co chciałam mu powiedzieć.
-Taa...Przepraszam cię za wszystko.-Urwałam,bo poczułam,jak Brooksy mnie przytula.Oplotłam go rękami na plecach.
-Tęskniłem.Ja też przepraszam,zapomnijmy o tym,dobra?
-Kiwnęłam tylko głową na znak,że się zgadzam.
-Jesteś najlepszym,co mi się przydzarzyło w życiu.Dziękuję.

-Ja się już będę zbierać.Moi rodzice dzisiaj wyjeżdżają.Przydałoby się pożegnać,chociaż z tatą.-Powiedziałam i wstałam z kanapy.
-Odprowadzę cię.-Chłopak wypowiedział to tak szybko,że ledwo zrozumiałam.
-Okay.-Odpowiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech.
Bałam się,że nie będzie chciał mnie znać,a on nawet nie dał mi powiedzieć,o co tak naprawdę chodziło.
Taki przyjaciel to skarb.

-Co tak właściwie się wydarzyło?-Spytał w trakcie spaceru do mnie.
-Wróciłam z imprezy u Olivii,a w domu czekali na mnie moi "kochani" rodzice.Dostałam zjebkę,że szlajam się po imprezach i dostałam szlaban na wychodzenie.Następnego dnia ty zadzwoniłeś,że idziecie do wesołego miasteczka i tak jakby uciekłam z domu i znów się z nią pokłóciłam,zabrała mi telefon i odpisała na twoje wiadomości,podszywając się pode mnie.Jaka normalna matka robi to swojemu dziecku?-Ostatnie zdanie wypowiedziałam ze łzami w oczach.Chłopak zbliżył się do mnie,a ja wtuliłam się w niego.Czułam się bezpieczna,był moją jedyną podporą.No może nie licząc Alexa,ale jego często nie ma w domu i coraz rzadziej się widujemy.
-Nie przejmuj się,jakoś dasz sobie radę księżniczko.
-Mówiłam ci już,że jesteś niesamowity?
-Nie,chyba nie słyszałem od ciebie jeszcze tych słów.-Uśmiechnął się zawadjacko.
-To ci teraz mówię.Dziękuję.-Powiedziałam i mocniej przytuliłam Brooksa.

Otworzyłam drzwi frontowe z nadzieją,że rodzice już wyjechali i obejdzie się bez kolejnej kłótni.Na marne jednak były moje błagania,bo na korytarzu stali Lucy i James ze spakowanymi walizkami.
-Nati jesteś już.-Powiedział pogodnym głosem mój tata.-Chodź tu do nas,mama ma ci coś do powiedzenia.
Niepewnie podeszłam do nich i stanęłam w lekkiej oddali od mojej matki.
-Natalie...ja przepraszam.Za wszystko.-Wypowiedziała z trudem.Kilka razy odtworzyłam w głowie jej słowa,by mieć pewność,że dobrze ją zrozumiałam i się nie przesłyszałam,po czym podbiegłam do niej i wtuliłam się,jak pięciolatka.Nie przypominam sobie,bym kiedykolwiek mogła to zrobić.Zawsze była dla mnie nieprzyjemna,zimna i nie pozwalała mi na to.
Zdziwiona moim zachowaniem kobieta,niepewnie objęła mnie swoimi rękami,a po moich policzkach spłynęło kilka łez.
-Musimy już iść.-Po chwili ponownie usłyszałam jej głos.Odsunęłam się od niej i niezauważalnie strałam ślady po łzach.
-Pa tato.-Przytuliłam jeszcze 44 letniego mężczyznę.Z nim zawsze miałam dobry kontakt,choć mama często nam go utrudniała,a tata,jak piesek słuchał się swej pani.

-Alex!Czy ty palisz trawkę?-Powiedziałam,wchodząc do pokoju mojego brata.Chciałam się go spytać,czy ma oczotę obejrzeć ze mną jakiś film.
-No coś ty.-Odpowiedział z głupkowatym uśmieszkiem,którym chciał ukryć,to co robi.Szybko zgasił i wyrzucił za okno resztki skręta.-Co chciałaś?-Zmienił temat.
-Chciałam się spytać,czy oglądniemy jakiś film,razem.-Powiedziałam lekko zdezorientowana.
-Jasne.Oczywiście.Chodź.-Wypchnął mnie z pokoju i szybko zbiegł po schodach.
Wiem,że jest dorosły i to jego życie,ale napewno widziałam skręta i nie zostawię tej sprawy tak.Alex coś ukrywa,a ja się dowiem co...
____________________________________________
Hej!! ♥
W ogóle nie podoba mi się ten rozdział,ale musiałam coś dodać.Nie chcę nie dotrzymywać obietnic Wam składanych,więc macie to...to coś. ;D
Jeśli chcecie być informowane podajcie w komentarzu Wasz nick do twittera. (:
Następny rozdział w środę. ;3
We wtorek wyjeżdżam i chciałabym sporzytkować czas podróży na napisanie kilku rozdziałów na przód,więc jeśli będzie tu dużo komentarzy w środę dodam dwa nowe posty. ;p
Mam pomysł na nowe FF o Jai'u,ale nie wiem,czy jest sens zaczynania go teraz czy dopiero jak skończę Love survives all ?
A teraz coś z innej beczki:
Mój twitter: @sunshinenaty
Mój ask: @MusicIsMyAllLife
Mój instagram: @natalaxo
To chyba wszystko. ;)
Do napisania słoneczka moje! ♥ ♥ ♥ 

Obserwatorzy